Antek, czyli bez szkoły jest życie

19.07.2012, 21:54,

    Dzieci uczone w domu pod nadzorem rodziców zdobywają nie tylko wiedzę i otrzymują domowe wychowanie ale zachowują też niezwykłą świeżość umysłu. Przeczytajmy opowiadanie dziesięcioletniego Frania. Tam gdzie dorośli pozytywiści widzieli dramat dziecka, chłopiec dostrzega jasne perspektywy. Z dziecięcą ufnością rysuje bohaterowi noweli śmiałe plany na przyszłość.
Opowiadanie napisane przez Franciszka na zadany temat:

Jak według ciebie potoczyły się losy Antka po opuszczeniu szkoły, na podstawie fragmentu noweli "Antek" B.Prusa.


    Po wyjściu nauczyciela Antek pomyślał :" Nie chcę już chodzić do tej szkoły, wolę pomagać mamie w gospodarstwie, albo pójdę do innej" i oznajmił to mamie, a mama na to:
- Ależ synku ten nauczyciel będzie miał do ciebie wielką niechęć, a zresztą i tak nie mam pieniędzy na naukę.
- To będę chodzić na plebanię, do księdza proboszcza, w zamian za naukę będę dla księdza pracował.
- Pomysł jest dobry, ale czy naprawdę chcesz tam chodzić, przecież kościół jest daleko?
- Na wszystko znajdzie się rozwiązanie np. będę mieszkał w stodole obok plebanii.
- Jeszcze musi się zgodzić na to ksiądz proboszcz - powiedziała mama
Już na drugi dzień po rozmowie z mamą, chłopiec szedł szczęśliwy po zaśnieżonym gościńcu. Widział obwieszone śniegiem drzewa i zamarznięte jeziora. Czasami mijały go sanie. Kiedy doszedł do zakrętu widział już zarysy kościoła pod wezwaniem Św. Michała Archanioła, do którego zmierzał. Ten nieduży, a zarazem piękny kościół miał dwie wieże, na których znajdowały się dzwony. Jego rzeźbione drzwi sprawiały wrażenie, że kościół wydawał się większy niż jest naprawdę.
Antek podszedł do drzwi plebanii i zastukał. Otworzył ksiądz proboszcz.
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ! - powiedział grzecznie Antek.
- Na wieki wieków. Amen. - padła odpowiedź. Gdy ksiądz dowiedział się o planie Antka, zgodził się na to z chęcią.
Po kilku miesiącach Antek nauczył się czytać i pisać. Ksiądz był z niego bardzo zadowolony. Chłopiec bardzo dobrze pracował, zajmował się zwierzętami, pasł je i karmił. Gdy już umiał czytać, pisać i liczyć nauczył się łaciny, która bardzo mu się przydała, ponieważ został ministrantem.

 

Franciszek, lat 10

 

 

kilka słów o Autorze tego opowiadania:

 

    Brat Julii, Stefanii, Antoniego i Marii. Wychowywany i uczony w domu. Jako mały chłopiec marzył, by pasać owieczki. Od czasu narodzin Stefanii pełni rolę starszego brata a także wiele innych odpowiedzialnych funkcji. Prawa ręka taty w męskich pracach domowych. Co roku buduje drewnianą szopkę na Boże Narodzenie. Konstruuje niezwykłe budowle z klocków "Lego". Wytrawny szachista i narciarz alpejski. Od wielu lat ministrant w tradycyjnym rycie łacińskim. Służył do Mszy św. w Warszawie, Zielonce, Józefowie, Otwocku, Mińsku Mazowieckim, Brochowie, Białymstoku i L'Angelus we Francji. Zawsze pogodny i uśmiechnięty.

 
 

Powiązane artykuły

 

Dzieci domowe, dzieci szkolne

Dzieci z tatusiem wybierają się do muzeum. Najpierw zwiedzanie Galerii Sztuki Średniowiecznej. Przebogate ołtarze, tryptyki, poliptyki, monumentalne rzeźby, pasyjki, ekspresyjne krucyfiksy. Wspaniałe obrazy, pełne religijnego żaru. Symbolika, którą można odczytywać bez końca.

 

Julia, czyli bez szkoły jest życie

   W czasach, gdy garstka rodziców próbuje budować normalne życie rodzinne, czyli takie, gdzie mama i dzieci są w domu, a ojciec jest głową rodziny. Gdzie dom tętni życiem, a rodzina jest żywym organizmem i żyje inaczej niż dekretuje to świat, który rozbija rodziny i wyporowadza wszystkich jej członków daleko poza dom. Tej garstce rodziców dedykujemy krótki tekst.

 

Stefcia o Aniołach, czyli bez szkoły jest życie

Stefcia uczy się w domu. W domu pod okiem rodziców uczy się katechezy. Ideałem byłaby katecheza mądrego i gorliwego kapłana. Trudno o wdzięczniejszych odbiorców nauki Chrystusowej niż dzieci.

 
« Wstecz